Przejdź do treści

Witamy na stronie Triduum.pl
Strona jest poświęcona najważniejszemu świętu dla chrześcijan – Wielkiej Nocy i niezwykłym wydarzeniom z nią związanym. Znajdziesz tutaj katechezy dotyczące m.in. Świętego Triduum Paschalnego, blog z wpisami o wierze i inne treści. Zapraszamy.

Wielkanoc: Triumf Pana w dniu zmartwychwstania

Triumf Pana w dniu zmartwychwstania jest ostateczny. Gdzie są żołnierze, których postawiły władze? Gdzie pieczęcie, które umieszczono na kamieniu grobowym? Gdzie ci, którzy skazali Nauczyciela? Gdzie ci, którzy ukrzyżowali Jezusa…? W obliczu Jego zwycięstwa następuje wielka ucieczka tych biednych nieszczęśników. Bądź pełen nadziei: Chrystus zawsze zwycięża. 

 

Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić martwe ciało Jezusa. Wczesnym rankiem następnego dnia po wschodzie słońca przychodzą do grobu (Mk 16,1-2). I u wejścia ze zdumieniem stwierdzają, że nie ma tam ciała naszego Pana. Młodzieniec w bieli mówi do nich: Nie bójcie się! Gdyż wiem, że szukacie Jezusa Nazareńskiego: Non est hic, surrexit enim sicut dixit — Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział (Mt 28,5).
Zmartwychwstał! Jezus zmartwychwstał! Nie ma Go już w grobie. Życie odniosło zwycięstwo nad śmiercią.
Ukazał się swojej Najświętszej Matce. Ukazał się Marii Magdalenie, którą porwała miłość do Chrystusa. Ukazał się Piotrowi i pozostałym Apostołom. A także tobie i mnie, którzy jesteśmy Jego uczniami i bardziej szaleni niż Maria Magdalena — jakież to rzeczy powiedzieliśmy Mu!
Obyśmy nigdy nie umarli przez grzech; oby nasze duchowe zmartwychwstanie trwało na wieki. Ale zanim skończy się dziesiątek różańca, ucałujesz Jego zranione stopy…a ja, odważniejszy, ponieważ większe ze mnie dziecko, dotknę ustami otwartej rany w Jego boku. (Różaniec Święty, Pierwsza Tajemnica Chwalebna).

Triduum

Wielka sobota – towarzyszyć Matce Bolesnej

Jezus spoczął w grobie. Przyjaciele złożyli Go z mi­łością w owym miejscu, należącym do Józefa z Arymatei, niedaleko Kalwarii. „Teraz wszystko jest skończone. Dzieło naszego Odkupienia zostało dokonane. Już jesteśmy dziećmi Bożymi, ponieważ Jezus umarł za nas i Jego śmierć nas odkupiła. Empti enim estis pretio magno! (1 Kor 6, 20): ty i ja za wysoką cenę zostaliśmy wykupieni” 1.

Kiedy Nikodem i Józef z Arymatei składali ciało Jezusa do grobu, spośród uczniów towarzyszył im tylko św. Jan. Ewangelia nie opowiada, co w tym czasie robili pozostali uczniowie, czy samotnie i bez celu błąkali się po różnych miejscach Jerozolimy, smutni, nie wiedząc co myśleć, być może mieli wyrzuty sumienia? Być może, kiedy zaczęło się robić ciemno, spotkali się w Wieczerniku, gdzie wcześniej zebrali się wraz z Mistrzem. Jak ciężko musiało im się rozmawiać! Jezus ich pociągnął, pokochali Go jako Osobę i to, co mówił, a teraz umarł w tak haniebny sposób i spoczywa w grobie. Byli tak upadli na duchu i mieli takie poczucie porażki, że nawet pojawiła się myśl, żeby wszystko to rzucić i wrócić do swoich domów, jakby skończył się jakiś sen. Taki stan ducha można odczuć w rozmowie uczniów w drodze do Emaus: A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela 2.

Podobna musiała być reakcja świętych kobiet: pozostały wierne do ostatniego momentu, nadal kochały Chrystusa, ale On już teraz nie żył. Były skupione na czym innym: Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa 3, aby tam wrócić, kiedy minie szabat, i Go namaścić. Kiedy rozważały te bolesne wydarzenia, miały w sercach głęboki żal. Tak jak Apostołowie uwierzyły, że Pan Jezus był Bogiem i teraz nie wiedziały, co myśleć. Ich wiara i nadzieja przygasły, nie były już tak żywe jak wcześniej. Tlił się w nich jedynie mały płomyczek pod­trzy­mywany siłą miłości i pamięcią o tylu oczywistych cudach.

Można zrozumieć upadek ducha Apostołów i świętych kobiet, przecież nie było jeszcze Zmartwychwstania Chrystusa. Jednak my teraz mamy pewność Jego pełnego triumfu. Dlatego mamy przyjąć taką postawę jak Nikodem i Józef z Arymatei, którzy byli ukrytymi uczniami Jezusa, jednak „w godzinie osa­mot­nienia i całkowitego opuszczenia, pogardy, właśnie wtedy występują audacter (śmiało) (Mk 15,43) – heroiczna odwaga!

Razem z nimi chcę podejść do stóp Krzyża, przylgnę do zimnego Ciała, do zwłok Chrystusa, ogniem mojej miłości… Gwoździe usunę moimi aktami zadośćuczynienia i moimi umartwieniami. Owinę Go w nowe prześcieradło mojego czystego życia i pogrzebię Go w moim sercu jak w żywej skale, z której nikt mi Go nie będzie mógł wyrwać. Tam – Panie Jezu – możesz spoczywać! Nawet kiedy cały świat Cię opuści i wzgardzi Tobą… serviam! – będę Ci służył, Panie”4.

Zupełnie inaczej było z Najświętszą Maryją Panną. Była pierwsza przy Krzyżu, nie poszła jednak ze świętymi kobie­tami do grobu. Ufa słowom Jezusa i czeka na Zmart­wych­wstanie. Nasza Pani wierzy niezachwianie w bóstwo swojego Syna. Nad bolesnymi myślami o tym, co wycierpiał Jezus, przeważyło uczucie wielkiej otuchy, że już dokonało się Odkupienie rodzaju ludzkiego.

Wielka Sobota nie mogła być dla Maryi dniem smutnym, choć był to dzień bolesny. Wiara, nadzieja i najczulsza miłość do Jej Boskiego Syna dawały jej pokój, sprawiały, że ze spokojem wypatrywała Zmartwychwstania. Zapewne miała w sercu ostatnie słowa Jezusa: Niewiasto, oto syn Twój 5 i za­częła otaczać macierzyńską opieką tych mężczyzn i te kobiety, którzy od początku poszli za Chrystusem. Starała się przywrócić wiarę i nadzieję Apostołom, przypominając im słowa, które tro­chę wcześniej słyszeli z ust Jezusa: Syn Człowieczy będzie wy­dany w ręce ludzi. Oni zabiją Go, ale trzeciego dnia zmart­wych­wstanie 6. Pan Jezus wyraził się bardzo jasno po to, żeby gdy nadejdą trudne momenty, mogli oprzeć się na Jego słowach, choćby cały horyzont przed oczami pokrył się czarnymi chmurami.


Kto ucieka się do Maryi wie, że nigdy nie słyszano,
aby ktokolwiek, kto Jej zaufał, został przez Nią opuszczony

Wielka Sobota nie mogła być dla Maryi dniem smutnym, choć był to dzień bolesny.
Ze spokojem wypatrywała Zmartwychwstania.

Nikodem i Józef z Arymatei, potajemni uczniowie Chrystusa, wstawiają się za Nim, wykorzystując swoje wysokie stanowiska. W godzinie osamotnienia i całkowitego opuszczenia, pogardy, właśnie wtedy występują audacter (Mk 15,43)…: heroiczna odwaga!

Razem z nimi chcę podejść do stóp Krzyża, przylgnę do zimnego Ciała Chrystusa, ogniem mojej miłości… Gwoździe usunę moimi aktami zadośćuczynienia i moimi umartwieniami. Owinę Go w nowe prześcieradło mojego czystego życia i pogrzebię Go w moim sercu jak w żywej skale, z której nikt mi Go nie będzie mógł wyrwać. Tam – Panie Jezu – możesz spoczywać! Nawet kiedy cały świat Cię opuści i wzgardzi Tobą… serviam! – będę Ci służył, Panie. (Droga Krzyżowa, Stacja XIV, 1)

Zauważyliście zapewne, jak niektóre matki kierowane uzasadnioną dumą spieszą, by stanąć u boku swych dzieci, kiedy te triumfują, gdy zdobywają powszechne uznanie. Inne natomiast nawet w takich momentach pozostają na drugim planie, kochając w milczeniu. Taka była Maryja, i Jezus wiedział o tym. Tym razem jednak, podczas hańby Ofiary Krzyżowej, Najświętsza Maryja Panna była obecna, słuchając ze smutkiem, jak ci, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami mówiąc: „Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża”.

Pani Nasza słuchała słów swego Syna i jednoczyła się z Jego bólem. Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Cóż mogła uczynić? Zespolić się w odkupieńczej miłości swego Syna, ofiarować Ojcu niezmierny ból, który jak ostry miecz przeszywał Jej czyste serce. Dzięki tej dyskretnej i pełnej miłości obecności swej Matki Jezus znowu czuje się pocieszony. Maryja nie krzyczy, nie biega z jednej strony na drugą. Stabat: stała obok Syna. To wtedy Jezus spojrzał na Nią, a potem zwrócił swe oczy ku Janowi, mówiąc: „Niewiasto, oto syn twój”. Następnie rzekł do ucznia: „Oto Matka twoja”. W osobie Jana Chrystus powierzył swojej Matce wszystkich ludzi, a zwłaszcza swoich uczniów — tych, którzy mieli w Niego uwierzyć.

Felix culpa — śpiewa Kościół — błogosławiona wina, ponieważ doczekała się takiego i tak wielkiego Odkupiciela. Błogosławiona wina — możemy dodać jeszcze — ponieważ poprzez nią otrzymaliśmy za Matkę Najświętszą Maryję Pannę. Czujemy się już bezpieczni i nic nie powinno nas martwić; gdyż Pani Nasza, ukoronowana Królowa Nieba i Ziemi, jest wszechpotężną orędowniczką u Boga. Jezus nie może niczego odmówić Maryi, a także i nam, jako dzieciom Jego Matki. (Przyjaciele Boga, nr. 287-288)

Wielki Piątek: “Wykonało się”

Podziwiaj męstwo Maryi Panny: u stóp Krzyża, przeszyta największym ludzkim bólem – czyż jest boleść podobna do tej? – stoi pełna siły. – Módl się do Niej o taką samą siłę, abyś i ty potrafił stać obok Krzyża. (Droga, 508)

Wysoko na Krzyżu wypisana jest przyczyna skazania: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” (J 19,19). Wszyscy przechodnie znieważali Go i naśmiewali się z Niego:

— Jest królem Izraela, niechże teraz zejdzie z krzyża (Mt 27,42). Jeden ze złoczyńców broni Go:

— On nic złego nie uczynił (Łk 23,41).

Następnie zwraca się do Jezusa z pokorną, pełną wiary prośbą:

— Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swojego królestwa (Łk 23,42).

— Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43).

Obok Krzyża stoi Jego Matka, Maryja, z innymi pobożnymi kobietami. Jezus patrzy na Nią, a potem na umiłowanego ucznia i mówi do Matki:

— Niewiasto, oto syn Twój.

Następnie mówi do ucznia:

— Oto Matka twoja (J 19,26-27).

Pociemniało niebo i ziemia pogrąża się w ciemnościach. Zbliża się godzina trzecia, kiedy Jezus woła:

— Eli, Eli, lamma sabachtani?, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? (Mt 27,46).

Później, wiedząc, że wkrótce dokona się wszystko, mówi, by wypełniło się Pismo: „Pragnę” (J 19,28).

Żołnierze nasycili octem gąbkę i umieściwszy ją na trzcinie przybliżyli Mu do ust. Jezus skosztował octu i rzekł:

— Wykonało się (J 19,30).

Zasłona w świątyni rozdarła się przez środek i ziemia zadrżała, gdy Pan Jezus zawołał donośnym głosem:

— Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23,46).

I skonał.

Ukochaj ofiarę, ona jest źródłem życia wewnętrznego. Ukochaj Krzyż, on jest ołtarzem ofiarnym. Ukochaj boleść, wypijając – jak Chrystus – kielich goryczy aż do dna. (Droga Krzyżowa, Stacja XII)

W żaden sposób nie moglibyśmy lepiej okazać swego najwyższego zainteresowania i umiłowania Najświętszej Ofiary, niż przestrzegając starannie nawet najdrobniejszych obrzędów, zalecanych przez mądrość Kościoła. A poza miłością powinna przynaglać nas konieczność upodobnienia się do Jezusa – nie tylko w tym, co wewnętrzne, lecz także w tym, co zewnętrzne. Powinniśmy poruszać się – po rozległych przestrzeniach chrześcijańskiego ołtarza – z rytmem i harmonią właściwym posłusznej świętości, która utożsamia się z wolą Oblubienicy Chrystusa, to znaczy z wolą samego Chrystusa. (Kuźnia, 833)

Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na tym świecie, do końca ich umiłował. Ten werset św. Jana zapowiada czytelnikowi jego Ewangelii, że tego dnia wydarzy się coś wielkiego. Jest to serdeczne i wzruszające wprowadzenie, podobne do tego, jakie zamieszcza w swoim opisie św. Łukasz: gorąco pragnąłem – mówi Pan – spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Na początek poprosimy Ducha Świętego, żeby od tej chwili przygotowywał nas do zrozumienia każdego słowa i każdego gestu Jezusa: ponieważ chcemy żyć życiem nadprzyrodzonym, ponieważ Pan ukazał nam swoje pragnienie oddania się nam jako pokarm dla dusz i ponieważ uznajemy, że tylko On ma słowa życia wiecznego.

Wiara sprawia, że wyznajemy wraz z Szymonem Piotrem: myśmy uwierzyli i poznali, że ty jesteś Świętym Boga. I to ta wiara, złączona z naszą pobożnością, w tych najważniejszych chwilach prowadzi nas do tego, by naśladować odwagę Jana: zbliżyć się do Jezusa i położyć głowę na piersi Mistrza, który gorąco miłował swoich – właśnie to usłyszeliśmy – i miał ich umiłować do końca.

Wszystkie ludzkie słowa okazują się ubogie, kiedy starają się wyjaśnić, chociażby w przybliżeniu, tajemnicę Wielkiego Czwartku. Nietrudno jednak wyobrazić sobie przynajmniej częściowo uczucia Serca Jezusowego w czasie tego wieczoru, ostatniego który spędził z swoimi przed ofiarą Kalwarii. (To Chrystus Przechodzi, nr 83)

Kościół pierwszych wieków obchodził mszę wielkanocną ze szczególną uroczystością.

W niektórych miejscach  obrzędy trwały całą noc, od zachodu słońca w wigilię Wielkanocy do wschodu słońca w wielkanocny poranek. W trakcie liturgii czytano wybrane fragmenty z Pisma, które mówiły ogólnie o historii zbawienia od stworzenia świata przez potop, od powołania Abrahama przez wyjście z niewoli, od królestwa Dawida do wychodźstwa -znajdując swoją kulminację w tajemnicy Chrystusa.

„Jeśli jesteśmy osobami świeckimi żyjącymi w świecie, to nie musimy podejmować rygorystycznego postu o chlebie i wodzie. W moim kraju zachowujemy wielkopostny zwyczaj „powstrzymywania się”, najlepiej od ulubionego jedzenia lub hobby, do którego jesteśmy nadmiernie przywiązani. Możemy też przerwać podjadanie między posiłkami lub pominąć deser, albo obyć się bez dokładki.

Wszystko to ofiarujemy Bogu przez czterdzieści dni nie dlatego, że któraś z tych rzeczy jest „zła”, ale dlatego, że jest akurat czymś dobrym. Tylko dobre rzeczy powinny być ofiarowane z poświęceniem Bogu, tylko to, co najlepsze z plonów, powinno być ofiarowane jako dziesięcina. Dajemy to wszystko Bogu po to, by niczego w naszym życiu nie stawiać na Jego miejsce.

Nie trzeba mówić, że powinniśmy także powstrzymywać się od wszelkich nawyków, które są grzeszne lub niemoralne – nie są one jednak normalnie przedmiotem Wielkiego Postu. Są to zachowania, które trzeba porzucić (przynajmniej w naszych zamierzeniach) nawet przed rozpoczęciem dyscypliny Wielkiego Postu.
Poszcząc przygotowujemy się do święta. Mówiąc słowami świętego Atanazego: oczyszczeni przez czterdziestodniowy post, przez modlitwy, posty, dyscyplinę i dobre uczynki, będziemy mogli spożywać naszą Paschę w Jeruzalem. Ponieważ teraz Chrystus jest naszą Paschą i ponieważ wstąpił On do nieba, świętujemy nie w ziemskim Jeruzalem, ale w nowym mieście świętym.”
Scott Hahn, Znaki życia. 40 zwyczajów katolickich i ich korzenie biblijne

„Zdrowi nie potrzebują lekarza, lecz ci, co się źle mają”

To miłość własna utwierdza nas w przekonaniu, że jesteśmy lepsi niż w rzeczywistości. Wielu ludzi jest przekonanych, że są inteligentniejsi, wyżsi, silniejsi czy piękniejsi niż są naprawdę. I chociaż wielu z nich przez skromność wstydzi się przyznać szczerze do tego, co myślą o sobie, to kiedy są oceniani przez innych, pozostają w przekonaniu, że zostali niedocenieni.

Katechizm Kościoła Ktolickiego w rozdziale poświęconym sakramentowi spowiedzi określa cnotę pokuty wewnętrznej jako radykalną przemianę całego życia, powrót, nawrócenie się do Boga całym sercem, zerwanie z grzechem, odwrócenie się od zła z odrazą do popełnionych przez nas złych czynów. Pokuta wewnętrzna zawiera równocześnie pragnienie i postanowienie zmiany życia oraz nadzieję na miłosierdzie Boże i ufnośc w pomoc Jego łaski. Bez tej cnoty czyny pokutne pozostają bezowocne i fałszywe. Oznacza to, że zwykłe wyznanie naszych grzechów, któremu nie towarzyszy pokuta wewnętrzna, czyni spowiedź bezużyteczną.

Przyznanie się do popełnionych grzechów i i uświadomienie sobie, że jesteśmy grzesznikami są pierwszym krokiem do nawrócenia. Ten ważny krok w drodze do pojednania z Bogiem, podobnie jak pozostałe, prowadzące do ostatecznego przebaczenia w sakramencie pokuty, byłby niemożliwy bez pomocy łaski.

„Czasem powinniśmy przyznać, że żyjemy w krajobrazie przeszkód: zawsze te same błędy! Możemy być przywiązani do pychy, gniewu, złośliwego charakteru, podejrzliwości, przykuci do nietolerancji, lenistwa, tchórzostwa, które powodują, że zniechęcamy się już przy pierwszych przeszkodach…

Niektórzy myślą, że przyjaźń z Bogiem polega jedynie na tym, żeby Go nie obrażać. Ludzie, którzy tak sądzą, pojmują życie chrześcijańskie negatywnie, jakby najważniejsze było nie grzeszyć. Życie wewnętrzne takich ludzi jest smutne, są oni pozbawieni radości płynącej z walki, by miłować Boga każdego dnia trochę więcej. Są to osoby, które także nie mogą pokochać spowiedzi. Zpominają, że ten sakrament nie tylko odpuszcza nasze grzechy, lecz jest również wielkim środkiem naszego wzrostu duchowego. Łaska sakramentalna pomaga nam w walce i wytrwałym dążeniu do świętości. Na drodze naszego życia spotykamy tak wiele przeciwności, że bez częstej spowiedzi trudno by je było przezwyciężyć.”

Francisco Luna Luca de Tena, Jak się dobrze spowiadać

Zwykle nikt nie może kierować samym sobą na drodze prowadzącej do Boga. Brak obiektywizmu, patrzenie na siebie poprzez własne namiętności czy lenistwo zaciemniają drogę (być może jasną na samym początku!). A kiedy zabraknie jasności, przychodzi zastój duchowy, zniechęcenie, letniość. Jest jednak wiele środków, które mogą nam pomóc!

Ze skwapliwą i wielką troską szukajcie osoby, które byłaby waszym niezawodnym przewodnikiem w pracy, którą chcecie podjąć w celu świętego życia, wybierzcie taką osobę, która potrafiłaby duszom dobrej woli wskazać drogę prowadzącą do Boga (św. Bazyli)”.

Francisco Fernandez-Carvajal, Jak dobrze korzystać z kierownictwa duchowego

Teksty liturgii zostały wzięte z:
Święte Triduum Paschalne
Pallottinum, Poznań 1999
Przedruk z „Mszału Rzymskiego dla diecezji polskich”

wersja . PDF